środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 2

Ania jadła już drugi kawałek pysznego brzoskwiniowego ciasta z galaretką, gdy nagle zza pleców usłyszała naciskaną klamkę drzwi wyjściowych. Szybko połknęła ostatni kęs i zwróciła głowę w stronę dźwięku. Ciotka Ewa żwawym krokiem poszła do drzwi, a jej pies Figaro już na nią czekał szczekając i machając ogonem niecierpliwie. Jest ona pulchną kobietką w średnim wieku. Ma ciemny warkocz ciągnący się trochę niżej od ramion, orzechowe oczy i lekki makijaż.

- Już idę, idę.

- Nie trzeba mamo. To tylko ja i Nela.

- Och jak dobrze, że już jesteście.

- Siemka Figaro! – zawołał chłopak i zaczął drapać psa za uszami.

Pierwszą osobą którą ujrzała Ania był wysoki chłopak, o ciemnych włosach i głębokich zielonych oczach ubrany w dżinsy i białą bluzę z kapturem. Uważała, że to najprzystojniejszy chłopak, jakiego w życiu widziała. Tuż za chłopakiem, weszła zamykając za sobą drzwi wysoka, szczupła blondynka.

- Mamo dziś oglądamy film z Nelą... - nagle przestał mówić zauważając Anię - Kto to?

Matka  uśmiechnęła się lekko, i co zdecydowanie było widać sztucznie.

- To Ania. Będzie z nami mieszkać jakiś czas - teraz zwróciła się bezpośrednio do dziewczynki - Aniu to mój syn Sebastian.

- Dla przyjaciół Seba – wtrącił z przyzwyczajenia.

- Tak - kobieta kontynuowała - To twój starszy kuzyn.

- Ej, ej, ej...  Zgubiłem się chyba. Od kiedy ja mam kuzynkę?

- Ania nie jest twoją prawdziwą kuzynką - odparła pospiesznie lekko zakłopotana - jest przyszywaną kuzynką.

- No dobra - uspokoił się trochę chłopak - Na jak długo zostaje? Bez urazy kuzynko, ale ten domek jest naprawdę ciasny nawet na dwie osoby.

Ania tylko potaknęła patrząc mu głęboko w oczy i nie specjalnie zwracała uwagę na jego słowa.

- Sześć lat.

- CO? - tym razem odezwała się dziewczyna Sebastiana, który był tak wstrząśnięty tą wiadomością, że aż odebrało mu mowę. Podeszła do niego jeszcze bliżej i chwyciła za rękę. Ania, aż się lekko skrzywiła z zazdrości - Dlaczego tak długo?

- Może być dłużej, bo nie wiadomo ile dodatkowo będzie trzeba czekać na zgodę dla mojej mamy do praw rodzicielskich - mówiąc to Ani wymknął się mały uśmiech widząc minę dziewczyny.

- Nie możemy jej tu trzymać. Nie będzie miała, gdzie spać - gdy tylko Sebastian powiedział te słowa Ania czuła, jakby dostała piłką w brzuch. Jednak jej ciocia przywróciła ją do normalnego stanu.

- Sąsiadki syn wyprowadził się z domu i teraz ma o jedno łóżko za dużo. Chciała je wrzucić w kawałkach do pieca, ale nie ma już kto go pociachać, a za kogoś obcego musiałaby płacić - zrobiła chwilę przerwy na głęboki wdech - chwilę zanim przyszliście zadzwoniłam do niej porozmawiać i dowiedziałam się tego. Spytałam się, czy mogła bym je wziąć, a ona z miłą chęcią się zgodziła, ale dopiero jutro zaczniemy je przenosić.

- Ale gdzie je wsadzisz?

- Myślę, że do twojego pokoju.

- Co takiego?! - potrząsnął głową i wstrzymał na chwilę oddech, aby się uspokoić i wypuścić je z haustem zerkając na Anię.

- Mogę ci obiecać, że nie będę ci zbytnio przeszkadzać. Będę jak twój cień. Ciągle jest, ale o nim zapominasz. Przy okazji możesz mówić mi Anka  odezwała się Ania z przesadnym uśmiechem, przez co wszyscy zauważyli kawałki ciasta na jej zębach.

- Sebuś dziś możemy tu obejrzeć film, a zawsze gdy jakiś oglądamy zasypiamy zanim się skończy, więc mała... przepraszam, Ania może chyba spać w twoim pokoju.

Anka wprost nienawidziła jak mówili na nią mała. Zaczęła się zastanawiać jak Sebastian mógł ją lubić, a co dopiero kochać taką blondynę.

Sebastian spojrzał jej po raz tysięczny w oczy. Skinieniem głowy zgodził się na taki układ i pocałował swoją dziewczynę w policzek za słowa podnoszące go choć trochę na duchu.
Oby jego kuzynka nie złamała danej mu obietnicy. Czuł jednak, że będą z nią kłopoty. 

- Dzieciaki bawcie się dobrze - odezwała się gospodyni przerywając trwającą wieczność ciszę i ruszyła speszona w stronę korytarza do swojego pokoju, a pies tuż za nią, aby ochłonąć po dzisiejszym niespodziewany wydarzeniu. Kobieta miała nadzieje, że z czasem przyzwyczają się do siebie i nawet polubią. Na własną myśl się uśmiechnęła. Wiedziała, że jej syn nie lubi zmian. Nawet od dwóch lat nie zmienił dziewczyny, z czego oczywiście się cieszyła, ale widziała czasem, gdy odbierała go ze szkoły, jak jakaś inna za nim wzdychała. On jednak nawet tego nie zauważał wpatrzony w Kornelię. Ona za to widziała każdą taką dziewczynę. Nie miała pojęcia co się potem z nimi działo i nawet nie chciała wiedzieć. Raz jedną która przesadnie na niego zerkała na następny dzień omijała ich szerokim łukiem. Była również dumna z syna, że wybrał kobietę która potrafi i co ważniejsze chce o niego walczyć. W ten sposób pokochała już Nelę jak własną córkę, której nigdy nie miała.

W czasie gdy starsza kobieta zniknęła za drzwiami prowadzącymi do korytarza, Sebastian poszedł lekko zgarbiony do własnego pokoju po laptopa, co w tym czasie pozwoliło dziewczyną wysłać sobie nienawistne spojrzenia. Neli wystarczyło to również przesunięcie palcem po gardle.

1 komentarz:

  1. Nie za miła ta dziewczyna Sebastiana. Ale wspaniale czyta się rozdział. Weny, pomysłów i oczywiście czasu by w tym opowiadaniu dużo się działo i do tego powstało wiele innych tak że interesujących opowiadań. Pozdrawiam xD

    OdpowiedzUsuń