Krzyk Anki kompletnie zaskoczył Sebastiana. Od razu gdy zauważył, że nie ma przy nim dziewczyn wstał uderzając się kolanem o ławę pobiegł przed łazienkę. Jednak jego mama była szybsza. Przez jej ramie zobaczył tylko Nelę, a za nią Anię.
- Co się stało? - spytała przestraszona gospodyni.
- Ania przestraszyła się, bo przez przypadek zgasiłam jej światło.
- Och, to wracajcie do łóżek dzieci - ziewnęła i skierowała się w stronę sypialni - Dobranoc. I naprawdę was proszę nie róbcie więcej takich numerów, bo dostane zawału.
Seba odsunął się aby jego mama mogła swobodnie przejść. Pogładził psa po głowie i karku i zachęcił do pójścia za właścicielką. Gdy usłyszał trzask zamykanych drzwi od razu ruszył w stronę Korneli, chwycił za nadgarstek i pociągnął do kuchni zamykając tam drzwi.
- Co ty wyprawiasz? - spytał szeptem, aby jego kuzynka nie usłyszała.
- Co ja wyprawiam?! Lepiej spytaj o to tego małego dzieciaka, który grzebał mi w torbie! - Seba otworzył szerzej oczy.
- Grzebała ci w torbie?
- Tak.
- To bez sensu po co miałaby ci szperać w torbie - zerknął na zegar wiszący nad blatem - o pierwszej w nocy?
- Ja mam to wiedzieć? Mówiłam ci zapytaj JĄ!
Chłopak Neli wyszedł z kuchni i podszedł do Ani, która stała spokojnie na środku pokoju wpatrzona w niego.
- Anka dlaczego nie śpisz?
Zarumieniła się, lekko pochyliła głowę i odpowiedziała podnosząc na niego po chwili wzrok.
- Musiałam tylko skorzystać z toalety, a ta dziewczyna zgasiła mi światło - wskazała na Nelę stojącą tuż za nim.
- Wcale nie! Po prostu szperałaś mi w torbie! - dyskusja zaczęła stawać się coraz głośniejsza i Sebastian zaczął się obawiać, że jego mama znowu tu przyjdzie i dołączy się do tej głupiej kłótni.
- Ja tylko chciałam ci tam poukładać, ponieważ nie lubię bałaganu.
- BAŁAGANU?! Uch! Chyba zaraz cię zabiję! Myślisz, że uwierzę ci?! O nie, jesteś w wielkim błędzie!
- Nela uspokój się - odwrócił się do niej i złapał za ramiona - obudzisz moją mamę.
Te słowa uspokoiły ją tylko na tyle, aby przestała krzyczeć.
- Ania idź spać do mojego pokoju.
- Dobrze - powiedziała z miłym uśmiechem i swobodnym krokiem ruszyła do pokoju.
Oboje nie ruszali się przez chwilę z miejsca, aby upewnić się, że Anka już im nie przeszkodzi i będą mogli spokojniej porozmawiać na osobności.
- Chyba jej nie wierzysz? - odezwała się pierwsza jego dziewczyna.
On zamiast od razu odpowiedzieć delikatnie pocałował ją w nos.
- Jak miałbym jej nie wierzyć? Jest małą dziewczynką - uśmiechnął się, a Nela sięgnęła po poduszkę z miejsca gdzie leżeli i rzuciła mu prosto w twarz.
- Jesteś okropny.
- Tylko przy tobie.
Rzuciła kolejną tym razem uśmiechając się.
- Kocham cię i żadna mała kuzyneczka tego nie zmieni. Chyba nie jesteś o nią zazdrosna, co?
Nie odpowiedział tylko podeszła z poduszką w prawej ręce i uderzyła nią Sebastiana w brzuch, jednak o wiele słabiej niż wcześniej.
- Wiesz co musisz zrobić?
- Pójść do łazienki i wrócić żebyś mnie pocałowała?
- Nie. Wziąć wszystkie poduszki i posprzątać.
Zanim zdążyła zareagować wziął ją w pasie i przerzucił sobie przez ramię. Zaczęła się śmiać razem z nim i oboje padli na kanapę, a po paru minutach zasnęli.
Po rozłożeniu sofy Sebastian i Nela zaczęli wybierać komedie. W tym samym czasie Ania poszła rozgościć się w pokoju chłopaka. Para długo wybierała film, Seba chciał bardziej zboczony, ale Nela chciała normalny. W końcu stanęło po jej myśli, wybrali „Głupi i głupszy" . Film zaczął się ładować, a oni rozdzielili zadania: chłopak poszedł do sklepu po napoje, a ona powlekła pościel. Gdy skończyła usiadła i zaczęła pisać SMS z przyjaciółką i wyżaliła się o Ani. Jej przyjaciółka zawsze uważała że Sebastian jest przystojny, ale dziwny. Jej zdaniem tacy chłopacy powinni być coś w stylu „maco’’. A może była zazdrosna? Kto wie. Sebastian wrócił po paru minutach. I wtedy z pokoju wyszła Ania.
- Gdzie byłeś? - spytała słodkim głosikiem.
- W sklepie po picie - odpowiedział zwyczajnie, jakby nie zauważył jej tonu. Nela położył telefon na ławie i gniewnym krokiem ruszyła ku kuchni, a Sebastian zaraz za nią. Razem zaczęli przygotowywać picie i jedzenie.
- To co, jedziesz? - Spytała Nela wyjmują miskę na popcorn.
- Nie wiem - wstawił popcorn do mikrofalówki i przeczesał ręką włosy - Dlaczego twój ojciec chce mnie poznać, przecież mnie zna?
- Uważa, że za mało - wyjęła kubki i rozlała napoje - No prooooszę... pojedziesz ze mną?
Zastanawiał się chwilę patrząc na nią i w końcu potrząsnął głową i zgodził się z westchnieniem.
Nie miał pojęcia jak ojciec ją zanudzał. Twierdził, że on może zostać jego przyszłym zięciem i musi go lepiej poznać. Strach pomyśleć co by było, gdyby Seba odmówił. Na pewno ojciec przestałby mieć o nim dobre zdanie, gdyby odmówił jego darmowego wyjazdu.
Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk mikrofalówki oznajmujący, że popcorn jest gotowy. Sebastian przesypał go do miski i ruszył z nim w stronę pokoju. Kornelia wzięła picie i poszła za nim. Zauważyła w ostatnim momęcie, że Ania odchyla się delikatnie od komputera. Usiadła obok ściany, obok niej usiadł Sebastian, a Nela na samym końcu. Już mocno wnerwiona. Podała im picia i włączyła film. Chwyciła chłopaka za rękę i wygodnie oparła się o oparcie. Po pewnym czasie Ania oparła się o Sebastiana i coś do niego szeptała. Jego dziewczyna siedząca obok poczuła ukłucie zazdrości, że nie przytula jej, a zamiast tego zwraca uwagę na małą, brzydką dziewczynkę. W ogóle nie uważając na film patrzyła nienawistnie na poczynania Anki. Musiała przyznać, że coś jednak w jej wyglądzie przykuwało uwagę. Były to krótkie, czarne i gęste włosy o których marzyła, w dzieciństwie zawsze wszyscy żartowali z jej włosów. Czasami te koszmary powracają. Może ta mała uważała, że Seba poleci na jej włosy? Kto wie co ta mała jędza wykombinowała?
Po godzinie jej chłopak oznajmił, że idzie do toalety. Gdy tylko zamknął drzwi, zapytała:
- Co ty robisz?
- Ja? - zapytała chamsko z uśmieszkiem na twarzy.
- Odwal się od mojego chłopaka!!!
- Och to twój chłopak? - spytała irytująco - Coś nie widać.
- Ty głupia dziewucho, w szmatach z śmietnika nie masz na co liczyć!
- Pewnie woli mądrzejsze blondyneczko!!
- Och oczywiście, woli swoją kuzynkę z rodziny narkomanów - prychnęła z pogardą w stron małej dziewczynki.
- Jesteś wiedźmą B L Ą D I.
- Uważasz tak, bo nie jestem deską tak jak ty?
- Ja przynajmniej umiem się całować.
- Tak? Lustro ci o tym powiedziało?
- Wiesz na ciebie skarżyli się wszyscy chłopacy jak ci z gęby jedzie.
- Wiesz jesteś obrzydliwa. Narkomanka, na pewno paląca i pijąca, podrywasz własnego kuzyna i to jest wstrętne – pomachała jej palcem przed twarzą i się dumnie wyprostowała.
- To nie jest mój...
Nie dokończyła, bo do pokoju wszedł Sebastian. Usiadł na swoim miejscu, a Nela pocałowała go namiętnie i spojrzała w piękne, zielone oczy, które zawsze ją pocieszały i uśmiechnęła się na widok zdumienia chłopaka.
- Chyba częściej muszę chodzić do łazienki - Uśmiech zagościł na jego słodkiej twarzy. Nela włączyła film i spojrzała na rozłoszczoną Anie. Przytuliła się do chłopaka uśmiechnięta od ucha do ucha. Powoli jej powieki robiły się ciężkie, a gdy się zamknęły porwała ją słodka nieświadomość.
* * *
Obudził ją blask zapalonego światła dobiegającego z łazienki. Powoli wyswobodziła się z objęć chłopaka i ruszyła w tamtą stronę. Łazienka była mała, lecz gustowna. Białe dodatki idealnie pasowały do błękitnej całości. To co ujrzała w środku zaszokowało ją. Ania stała odwrócona do niej tyłem i grzebała w jej torbie. Zalała ją fala gniewu, nienawidziła gdy dotykano jej rzeczy. W sytuacjach gdy ktoś przesadził, przekroczył jej limit wytrzymałości zmieniała się nie do poznania. Była cicha, przebiegła i zła to najlepsze określenia jakie jej przychodziły do głowy. Podeszła do Anki bez szelestnie. Miała lodowate ręce. Powoli położyła je na szyi dziewczynki. Anka puściła torbę, która wylądowała przed nią na kafelkach i wrzasnęła przeraźliwie. Nela puściła ją szybko i odskoczyła dokładnie w momencie, gdy to pokoju wpadła mama Sebastiana z psem, a za nimi jej zaspany syn.
- Co się stało? -spytała przestraszona kobieta.
Zanim Ania zdążyła odpowiedzieć Kornelia szybko odpowiedziała:
- Ania przestraszyła się, bo przez przypadek zgasiłam jej światło - uśmiechnęła się do Anki z satysfakcją tak, że tylko ona go widziała.
- Och, to wracajcie do łóżek dzieci - ziewnęła i skierowała się w strojne sypialni, a Figaro zaczął szturchać Sebastiana, aby go głaskał - Dobranoc. I naprawdę was proszę nie róbcie więcej takich numerów, bo dostane zawału.
Ania jadła już drugi kawałek pysznego brzoskwiniowego ciasta z galaretką, gdy nagle zza pleców usłyszała naciskaną klamkę drzwi wyjściowych. Szybko połknęła ostatni kęs i zwróciła głowę w stronę dźwięku. Ciotka Ewa żwawym krokiem poszła do drzwi, a jej pies Figaro już na nią czekał szczekając i machając ogonem niecierpliwie. Jest ona pulchną kobietką w średnim wieku. Ma ciemny warkocz ciągnący się trochę niżej od ramion, orzechowe oczy i lekki makijaż.
- Już idę, idę.
- Nie trzeba mamo. To tylko ja i Nela.
- Och jak dobrze, że już jesteście.
- Siemka Figaro! – zawołał chłopak i zaczął drapać psa za uszami.
Pierwszą osobą którą ujrzała Ania był wysoki chłopak, o ciemnych włosach i głębokich zielonych oczach ubrany w dżinsy i białą bluzę z kapturem. Uważała, że to najprzystojniejszy chłopak, jakiego w życiu widziała. Tuż za chłopakiem, weszła zamykając za sobą drzwi wysoka, szczupła blondynka.
- Mamo dziś oglądamy film z Nelą... - nagle przestał mówić zauważając Anię - Kto to?
Matka uśmiechnęła się lekko, i co zdecydowanie było widać sztucznie.
- To Ania. Będzie z nami mieszkać jakiś czas - teraz zwróciła się bezpośrednio do dziewczynki - Aniu to mój syn Sebastian.
- Dla przyjaciół Seba – wtrącił z przyzwyczajenia.
- Tak - kobieta kontynuowała - To twój starszy kuzyn.
- Ej, ej, ej... Zgubiłem się chyba. Od kiedy ja mam kuzynkę?
- Ania nie jest twoją prawdziwą kuzynką - odparła pospiesznie lekko zakłopotana - jest przyszywaną kuzynką.
- No dobra - uspokoił się trochę chłopak - Na jak długo zostaje? Bez urazy kuzynko, ale ten domek jest naprawdę ciasny nawet na dwie osoby.
Ania tylko potaknęła patrząc mu głęboko w oczy i nie specjalnie zwracała uwagę na jego słowa.
- Sześć lat.
- CO? - tym razem odezwała się dziewczyna Sebastiana, który był tak wstrząśnięty tą wiadomością, że aż odebrało mu mowę. Podeszła do niego jeszcze bliżej i chwyciła za rękę. Ania, aż się lekko skrzywiła z zazdrości - Dlaczego tak długo?
- Może być dłużej, bo nie wiadomo ile dodatkowo będzie trzeba czekać na zgodę dla mojej mamy do praw rodzicielskich - mówiąc to Ani wymknął się mały uśmiech widząc minę dziewczyny.
- Nie możemy jej tu trzymać. Nie będzie miała, gdzie spać - gdy tylko Sebastian powiedział te słowa Ania czuła, jakby dostała piłką w brzuch. Jednak jej ciocia przywróciła ją do normalnego stanu.
- Sąsiadki syn wyprowadził się z domu i teraz ma o jedno łóżko za dużo. Chciała je wrzucić w kawałkach do pieca, ale nie ma już kto go pociachać, a za kogoś obcego musiałaby płacić - zrobiła chwilę przerwy na głęboki wdech - chwilę zanim przyszliście zadzwoniłam do niej porozmawiać i dowiedziałam się tego. Spytałam się, czy mogła bym je wziąć, a ona z miłą chęcią się zgodziła, ale dopiero jutro zaczniemy je przenosić.
- Ale gdzie je wsadzisz?
- Myślę, że do twojego pokoju.
- Co takiego?! - potrząsnął głową i wstrzymał na chwilę oddech, aby się uspokoić i wypuścić je z haustem zerkając na Anię.
- Mogę ci obiecać, że nie będę ci zbytnio przeszkadzać. Będę jak twój cień. Ciągle jest, ale o nim zapominasz. Przy okazji możesz mówić mi Anka odezwała się Ania z przesadnym uśmiechem, przez co wszyscy zauważyli kawałki ciasta na jej zębach.
- Sebuś dziś możemy tu obejrzeć film, a zawsze gdy jakiś oglądamy zasypiamy zanim się skończy, więc mała... przepraszam, Ania może chyba spać w twoim pokoju.
Anka wprost nienawidziła jak mówili na nią mała. Zaczęła się zastanawiać jak Sebastian mógł ją lubić, a co dopiero kochać taką blondynę.
Sebastian spojrzał jej po raz tysięczny w oczy. Skinieniem głowy zgodził się na taki układ i pocałował swoją dziewczynę w policzek za słowa podnoszące go choć trochę na duchu.
Oby jego kuzynka nie złamała danej mu obietnicy. Czuł jednak, że będą z nią kłopoty.
- Dzieciaki bawcie się dobrze - odezwała się gospodyni przerywając trwającą wieczność ciszę i ruszyła speszona w stronę korytarza do swojego pokoju, a pies tuż za nią, aby ochłonąć po dzisiejszym niespodziewany wydarzeniu. Kobieta miała nadzieje, że z czasem przyzwyczają się do siebie i nawet polubią. Na własną myśl się uśmiechnęła. Wiedziała, że jej syn nie lubi zmian. Nawet od dwóch lat nie zmienił dziewczyny, z czego oczywiście się cieszyła, ale widziała czasem, gdy odbierała go ze szkoły, jak jakaś inna za nim wzdychała. On jednak nawet tego nie zauważał wpatrzony w Kornelię. Ona za to widziała każdą taką dziewczynę. Nie miała pojęcia co się potem z nimi działo i nawet nie chciała wiedzieć. Raz jedną która przesadnie na niego zerkała na następny dzień omijała ich szerokim łukiem. Była również dumna z syna, że wybrał kobietę która potrafi i co ważniejsze chce o niego walczyć. W ten sposób pokochała już Nelę jak własną córkę, której nigdy nie miała.
W czasie gdy starsza kobieta zniknęła za drzwiami prowadzącymi do korytarza, Sebastian poszedł lekko zgarbiony do własnego pokoju po laptopa, co w tym czasie pozwoliło dziewczyną wysłać sobie nienawistne spojrzenia. Neli wystarczyło to również przesunięcie palcem po gardle.