czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 1

Przed dom zajechał czarne BMW. Wysiadła z niego dziewczyna. Na oko miała ze czternaście lat. Obok niej pojawiło się dwóch gości. Jeden podszedł do bagażnika i wyciągną dwie obszerne torby. Drugi podszedł z dziewczyną pod drzwi parterowego domu. Gdy zapukał rozległo się szczekanie psa. Drzwi otworzyła kobieta w średnim wieku, a pies rasy Seter irladzki wybiegł przywitać doniosłym szczekaniem gości. Kobieta miała czarne, krótko obcięte włosy i miły uśmiech na ustach. Odezwała się ciepłym głosem:
- Proszę?
- Dzień dobry. Czy to pani Ewa Domagała?
- Tak.
- Jestem kuratorem od sądu, przyjechałem w sprawie pańskiej siostry.
- Och proszę wejść - i gestem wskazała wnętrze domu.
Gdy tylko przekroczyli próg ujrzeli kremowy salon z lekko zielonymi dekoracjami i białą kanapą leżącą na przeciwko średniej wielkości ława. Na środku znajdowała się przy okazji jadalnia. Był tam drewniany stół z czteroma krzesłami pod kolor. Wychodziły stamtond trzy wyjścia. Jedno umieszczone po lewej stronie prowadziło do kuchni, a po przeciwnej do toalety. Na przeciwko wyjścia z domu, tuż przy ławie znajdowały się ostatnie prowadzące do korytarza, przez który można przejść do dwóch sypialni. Gospodyni doprowadziła ludzi do stołu.
- Podać coś do picia? Mam również świeże ciasto.
- Nie. To zajmie tylko chwilę.
- No dobrze. Więc słucham.
Ten mężczyzna, który niósł bagaż odłożył walizki na bok, a drugi sięgnął do wewnętrznej kieszeni ciemnego garnituru po zgięte od podróżowania papiery.
- Czy zgodzi się pani na opiekę nad dzieckiem pani przybranej siostry?
- Mojej siostry? - nagle zmartwiła się kobieta i oparła o krzesło jedną ręką - Coś jej się stało?
- Pani Renata Dąbrowska została pozbawiona sześciu lat wolności pod zarzutem pomocy w handlu narkotykami - gospodyni złapała się za głowę, odsunęła krzesło i usiadła na nim patrząc w przestrzeń.
- Czy ma pani dzieci?
- Tak. Jedno. Syna.
- A więc czy podejmie pani opiekę nad dziewczynką mając do wychowania również syna? - kobieta zastanawiała się chwilę, aż w końcu zerknęła na dziecko stojące za kuratorem i oglądające wszystko, co sięgała wzrokiem.
- Czy jej ojciec nie chciał jej przyjąć? - mężczyzna głęboko westchnął, jakby odpowiedź była oczywista.
- Ojciec, pan Dariusz Dąbrowski został pozbawiony ośmiu lat wolności za prowadzenie zakładu z narkotykami - gospodyni była wstrząśnięta. Spojrzała znów na małą i poczuła wzbierający w niej żal oraz ból.
- Zaopiekuje się nią - kurator położył papiery na stół i pokazał gdzie trzeba było podpisać.
W tym czasie dziewczynka zdążyła  rozejrzeć się po pokoju. Miała nadzieje, że nie będzie musiała spać na tapczanie, nawet jeśli jest rozkładany. Nie pamiętała, aby kiedyś była w tym mieście. Kościelisko. Coś kojarzyła z opowiadań matki, ale to wszystko. W końcu słuchała tego jako pięciolatka, a teraz ma czternaście lat.
Zanim dziewczyna zdążyła się zorientować, właścicielka domku podeszła do niej i spytała o imię.
- Jestem Ania.
- Witaj Aniu - odpowiedziała z uśmiechem, który widziała od samego początku na jej twarzy - Jestem twoją ciocią ze strony matki. Pewnie mnie nie pamiętasz, tak jak i ja zbytnio ciebie. Widziałyśmy się tylko chwilę, gdy byłaś malutka - nic nie odpowiedziała, więc ciągnęła dalej - Mojego syna Sebastiana pewnie też nie pamiętasz, ale jak tylko wróci przedstawię ci go.
- Dobrze. Mogę dostać coś do jedzenia?
- Oczywiście zaraz ci przyniosę.
W tym samym czasie
Rozległ się właśnie wyraźny dzwonek na przerwę. Sebastian czekał na ławce. Swój granatowy, sportowy plecak położył na ziemi, opartego na jednej z nóg ławki. W wejściu do technikum zauważył już swoją dziewczynę Kornelię. Jej długie, falowane, blond włosy lekko podskakiwały, gdy szła w jego stronę. Dziś założyła na siebie niebieskie rurki, koszulę z długim rękawem w kratkę, skórzane kozaki i zieloną torbę na ramie.  Gdy podeszła na metr i zaczęła zwalniać kroku wstał zakładając torbę na ramię. Dziewczyna wyciągnęła do niego rękę, a on złapał ją i zaczęli iść w stronę wyjścia.
- Jak ci minęła ostatnia lekcja? - spytał.
- Nudno, to była matma.
- No tak. Zapomniałem - spojrzał na nią przelotnie - Idziemy do mnie, czy znów do ciebie?
- Do ciebie. Od której dziś pracujesz?
- Dziś nie idę. Wczoraj zrobiłem trochę więcej niż miałem i nie mam już nic do roboty.
- Będziemy oglądać jakiś film?
- Jasne. Na jaki masz ochotę?
- Horror, albo Komedia.
- Znajdziemy jakiś. Ale chyba wolę nie puszczać horroru. Moja mama po ostatnim nocnym maratonie cały ranek opowiadała mi, że słyszała krzyki ludzi.
- No może masz rację. Ale najpierw pójdziemy do mnie po moje rzeczy. Poza tym moja mama kupiła popcorn. Jak tam było w parku?
- W mini lasku? Nic nowego. Znaczyliśmy farbami drzewa.
-A  my uczyliśmy się golić włosy - Spojrzała mu w oczy i przesunęła wzrok na włosy - Ogolę cię na łyso.
Sebastian spojrzał w jej ciemne niebieskie oczy i tak jak ona przesunął wzrok na włosy.
- A ja zrobię ci czerwonego irokeza.
- Jak ty zwykłego kucyka nie potrafisz zrobić.
- Poszukam instrukcji w Internecie - mówił uśmiechając się do niej coraz szerzej. Kornelia nachyliła się w jego stronę i pocałował go.
- Mój ojciec gada, że pojedziemy na narty. Gdzieś za granice, ale w listopadzie. Niestety wolałabym jechać na ferie, ale w firmie jest wtedy masakra. Chcesz z nami jechać?
- Ale ja nie mam nart.
- I co z tego my zawsze wypożyczamy.
- Nie mam wystarczająco pieniędzy
- Cha i tu niespodzianka, ojciec chce cię lepiej poznać.
- Więc zapłaci za mnie tylko po to aby mnie poznać?
Nie odpowiedział, tylko otworzyła furtkę do swojego kawowego domu. Był to piętrowy, nowoczesny dom. Z tyłu domu znajdował się ogród z wbudowanym pustym basenem i trampoliną oraz grillem. Po dłuższej chwili zamiast torby miała na plecach czerwoną torbę z Nike.
- Jeszcze nie znasz mojego ojca.

1 komentarz:

  1. Cóż krótko mówiąc. To naprawdę interesująco się zaczyna, już nie mogę się doczekać dalszych rozdziałów. Weny, pomysłów dużo inspiracji i zabawy podczas pisania rozdzialików. Zapraszam również na mojego bloga http://13loveanime.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń